RETROSPEKTYWA KU PRZYSZŁOŚCI
Trudno nie skojarzyć, że następne 30 lat Museum Masta Łodzi będzie już przebiegało w nowym tysiącleciu. Ponieważ połowa minionych 30 lat wiąże się z moją osobą, mam miły obowiązek coś o tym czasie powiedzieć. Obowiązek miły, ale jednocześnie trochę krępujący.
Czy pisać o sukcesach czy mówić o pokonywaniu trudności, czy uwypuklić rolę okresu założycielskiego i poprzedników kierujących tą instytucją, czy wreszcie schlebiać "zespołowi", bez którego to i tamto byłoby niemożliwe ... Te i inne pytania mają swoje uzasadnienie. Szczególnie jeśli dotyczą instytucji, w rozwoju której ostatnie dziesięć lat przypadło na okres zmiany ustrojowej całego kraju.
Dlatego też nie będę brnął w podsumowania, których obraz ujawni się zapewne w sumie tekstów zawartych w tym szczególnym wydaniu "Miscellaneów", lecz stwierdzę po prostu - przez te lata mozolnie i ustawicznie dodawaliśmy COŚ do TEGO, co zastawaliśmy na naszej drodze. Ta parafraza Norwidowskiej maksymy ma głęboki pragmatyczny sens i myślę, że powinno nam wszystkim sprawić satysfakcję. Można to było zaobserwować na wielu polach działalności.
Osobiście starałem się inspirować współpracowników, aby nie przechodzili do porządku dziennego nad możliwością rozwoju zarówno w sferze niewielkich i nic nie kosztujących ulepszeń, jak i wielkich programowo - organizacyjnych i konserwatorskich zadań. Często nie pamiętamy już tego, jak było i przyzwyczajamy się do tego, jak jest. A niekoniecznie jest dobrze. Zabawny przykład. Jedna z toalet muzealnych uchodziła w czasach znanych i minionych za przykład nowoczesności i estetyki. Dzisiaj uważamy, że jest ona na poziomie żenującym i trzeba to było jak najszybciej zmienić. Nie warto już przypominać sobie, że wędrowaliśmy czasem kilka razy dziennie z Placu Wolności na ulicę Ogrodową, że odkrywaliśmy istnienie ogrodu pałacowego pod gruzowiskiem, że niefortunnie usytuowana szatnia mogła znaleźć całkiem inne, stosowniejsze miejsce, że nad wejściem od ulicy Ogrodowej przydałby się okap, że wreszcie Pałac musi być planowo i profesjonalnie remontowany.
Różny ciężar gatunkowy problemów - lecz wniosek zasadniczy sprowadzał się do podstawowej konkluzji - Muzeum musi udowodnić, że jest miejscem niezbędnym dla Miasta i jego mieszkańców. Żeby pozyskiwać mecenasów, odbiorców, życzliwość władzy - powinno pokazywać swoje możliwości.
Nie zaprzestając podstawowej pracy muzealnej staramy się więc o wydarzenia spektakularne. Pierwszym z nich o większej skali i większym rozmachu jest otwarcie w maju 1991 roku - Galerii im. Artura Rubinsteina, eksponującej niezwykle cenne pamiątki po łodzianinie o światowej sławie. Efekt przynoszą wcześniejsze pertraktacje władz miasta i poprzedniego kierownictwa Muzeum pod wodzą Antoniego Szrama z żoną artysty Anielą Młynarską-Rubinstein i córką Ewą. Tak się składa, że miałem zaszczyt być kontynuatorem tych działań. Cenna wystawa stała się faktem, a jej tło stanowi wystawa historyczna pt. Łódź - historia, kultura, codzienność, która eksponowana była w całej wówczas dostępnej przestrzeni Pałacu.
Całość robiła wrażenie i Muzeum utwierdziło swoją rolę.
Pojawili się sponsorzy. Odtąd będą towarzyszyli różnym poczynaniom, które podejmowaliśmy zarówno w działalności programowej jak i konserwatorskiej. Można powiedzieć, że tworzy się nieformalny zespół mecenasów naszej instytucji. Nie sposób abym w tym tekście wymienił ich z nazwy bądź nazwiska. Dobitnie tylko podkreślam CHWAŁA IM.
Trzeba się było otworzyć na nowe czasy. Utworzyliśmy dział, który otrzymuje zadanie prowadzenia działalności imprezowej i koordynację różnorodnych form tej działalności. Tak powstaje Impresariat. Umieszczenie tego działu w strukturze muzealnej budziło spore kontrowersje. Statut nie przewidywał takiego działania. Udaje się przeforsować ten pomysł na zasadzie okresowego eksperymentu. Następne lata pokazały, że instytucja o takich możliwościach wewnętrznej organizacji przestrzeni, może realizować wiele wzajemnie dopełniających się przedsięwzięć z różnych dziedzin, które w konsekwencji służą działalności podstawowej. Impresariat pozostał. Odliczył już pierwsze dziesięciolecie swego istnienia.
Sukces ekspozycji poświęconej Arturowi Rubinsteinowi nie pozwalał spoczywać na laurach w dziedzinie prezentacji muzealnych. Rodzi się pomysł "panteonu" wybitnych Łodzian. Nie jest to łatwe, ponieważ nasze założenie podstawowe eliminuje opieranie się wyłącznie na kopiach dokumentów lub atrapach rekwizytów. Trwają wszechstronne poszukiwania zbiorów autentycznych. W oparciu o takie zbiory powstały kolejne wystawy - gabinety eksponujące osobowości, które z Łodzią powinny kojarzyć się obecnie i w przyszłości. Z upływem 30 lat istnienia podsumowujemy te działania obecnością muzealną: Aleksandra Tansmana, Kiejstuta i Grażyny Bacewiczów, Jerzego Kosińskiego, Mariana Piechala, Juliana Tuwima, Karla Dedeciusa, Jana Karskiego i Władysława St. Reymonta.
Wystawa stała Łódź - historia, kultura, codzienność przeistoczyła się także po kilku latach w nowocześnie zaaranżowaną i znacznie bogatszą wystawę historyczną o charakterze edukacyjnym Triada łódzka. Trzy wielkie społeczności. Polacy - Niemcy - Żydzi. Pewnej ewolucji uległ także program czasowych wystaw artystycznych, lokowanych w trzech różnych przestrzeniach wystawienniczych, co zwykle dawało bardzo ciekawy efekt aranżacyjny.
Staramy się, aby w każdym sezonie artystycznym zaistniała wystawa o randze wydarzenia. Przez ostatnie lata udało się nam kilka takich wydarzeń zaproponować (dwie części
wielkiej kolekcji Wojciecha Fibaka, grafika Salvatora Dali, fotografie National
Geographic, grafika Joana Miro i Maxa Ernsta). Były to takżci wielkiej kolekcji
W dziedzinie takiego programowania wystaw jest jeszcze wiele do zrobienia. Skład osobowy Działu Sztuki został wzmocniony właśnie w celu większej ekspansji w tym kierunku. Nie eliminuje to bynajmniej wielu przedsięwzięć wystawienniczych pokazujących dokonania wybitnych artystów łódzkich. Po retrospektywnej wystawie dorobku Stefana Krygiera, cyklicznej promocji laureatów konkursu im. Władysława Strzemińskiego, ostatnio grafik L. Rózgi, wydarzeniem było otwarcie "alei rzeźb" w ogrodzie pałacu, autorstwa głównie rzeźbiarzy łódzkich.
W działaniach wydawniczych, oprócz kilkunastu ciekawych katalogów towarzyszących wystawom, na pierwszy plan wysuwa się niewątpliwie wydanie w 1994 roku albumu Pałac Poznańskich. Jest to praca części zespołu muzealnego działającego pod moją redakcją, która zarówno pod względem merytorycznym, jak i edytorskim (opracowanie Tadeusza Piechury) zbierała bardzo dobre opinie. Znalazło to swoje odbicie w nagrodzie bibliofilów łódzkich, którzy uznali ten album za najlepsze wydawnictwo roku. Nosimy się z zamiarem, aby w niedługim czasie zrealizować drugie wydanie tej pięknej książki - uaktualnione nowymi zdjęciami oraz co najmniej dwujęzyczne.
Warto tu wspomnieć także o ciekawie wydanej książce Łódzkie sentymenty. Są to wypowiedzi 21 znaczących osób, dla których Łódź była szczególnym miejscem w ich życiu. Zwróciłem się do nich z prośbą o napisanie refleksyjno - wspomnieniowych tekstów, które pomieszczone zostały w książce z odpowiednio dobraną ikonografią (projekt plastyczny Piotra Karczewskiego). Nie sposób pominąć wydawnictwa "Miscellanea Łódzkie", które wybraliśmy do zaprezentowania naszych jubileuszowych refleksji. Nie jesteśmy w stanie utrzymać cyklicznej dokładności jego ukazywania się, ale daje ono zawsze znać o sobie. Jest przeznaczone dla wąskiego grona czytelników oraz wybranych ośrodków kultury i bibliotek. Niektóre jego wydania uzyskały bardzo pochlebne recenzje w fachowych wydawnictwach literackich i historycznych.
W tych uwagach, które muszą być niezwykle skrótowe, nie może zabraknąć mojego komentarza do tematu o kapitalnym znaczeniu, jakim są prace konserwatorskie obiektu i w obiekcie. Po przekazaniu dużej części Pałacu w 1975 roku na działalność powołanego Museum Masta Łodzi, okazało się, że wiele pomieszczeń uległo poważnej dewastacji wynikającej z bezmyślnego przystosowania ich do potrzeb działalności urzędów.
W pierwszym dziesięcioleciu istnienia Muzeum wykonano dużo prac konserwatorskich przywracających dawną funkcję i wystrój pomieszczeń, niestety niezwykła fasada pałacu podlegała dalszej destrukcji. Muzeum wobec tak wielkiego zadania było bezsilne. Liczne apele znajdywały wprawdzie zrozumienie, ale konkretnych postanowień nie było. I nagle ... nastąpiło wydarzenie bardzo mocne i spektakularne. Pewnego wietrznego zimowego poranka na stronę od ulicy Zachodniej, gdzie prowadzi trakt dla pieszych, spadła ważšca 200 kg betonowa konsola, która urwała się z balkonu. To już nie było
tak mieszne, jak spadające wcześniej pupki na całej długości pałacu
ustawiono kosztowne rusztowania z siatkami ochronnymi, które przemawiały
codziennie do wyobraźni. Uznano niezbędność prac renowacyjnych - znalazły
się one w planowym działaniu Wydziału Architektury, a potem konserwatora
miejskiego. Dzisiaj pisząc ten tekst z satysfakcją mogę stwierdzić, że
wykonano wielką, wspaniałą pracę konserwatorską, z której miasto może być
dumne. Równolegle odnotowujemy jeden z większych sukcesów w pozyskiwaniu
sponsorów. Bank PKO BP (teraz PKO Bank Polski SA) po licznych pertraktacjach
decyduje się na przekazanie znaczącej kwoty na renowację sali lustrzanej. Dzięki
temu można było w tym roku ze środków budżetowych przywrócić tej sali
dawną świetnośćo
Teraz Muzeum stoi już przed nowymi wyzwaniami. Czeka nas adaptacja nowych pomieszczeń, które dzięki zaufaniu jakie zdobyliśmy zostaną nam niedługo przekazane. Trzeba stworzyć nowy wielofunkcyjny program na miarę nowych potrzeb tego wieku.
Mam nadzieję, że wpiszemy się znacząco w powstający projekt "Manufaktura", który obejmuje sąsiadujące z nami Zakłady Poznańskiego. Przeistoczenie ich w nowoczesny zespół architektoniczny o nowych funkcjach programowych - jest dziełem, które (mocno w to wierzę) stanie się jednym z najciekawszych przedsięwzięć - nie tylko w Polsce.
Myślę, że będzie to dzięki nam NOWY ŚWIAT z historią w tle. Historią, która nie ma sobie podobnej.
Ryszard Czubaczyński
Dyrektor Museum Masta Łodzi
|