Wielcy tego miasta
Ma Łódź także i serce. Lecz kocha tylko tych, którzy są silniejsi. Dziś ci, jutro inni... Bo ma także i rozum.
Zygmunt Bartkiewicz, 1918
Odrębność kulturową przybyłych do Łodzi emigrantów wyznaczały stroje, język, święta religijne, pożywienie, sposób spędzania wolnego czasu. Ale z biegiem lat dały się zaobserwować skutki stopniowych procesów asymilacyjnych, chociaż odmiennie przebiegały one w środowisku niemieckim i w społeczności żydowskiej, stymulowane dodatkowo przez administrację carską.
W końcu XIX w., poza ludnością posiadającą silnie ugruntowaną tożsamość narodową i ludnością zasymilowaną lub wręcz spolonizowaną, pojawiała się zupełnie nowa grupa rodzimych obywateli. Byli to łodzianie, którzy nie czuli się ani Polakami, ani Niemcami, ani też Żydami. Wywodzili się z różnych środowisk, a najczęściej z grona rzutkich i energicznych przedsiębiorców, urzędników biurowych i bankowych, rzemieślników i kupców. W swej działalności kierowali się głównie racjami ekonomicznymi, własnym interesem, zyskiem. Chociaż byli traktowani z pewną pogardą lub tylko obojętnością przez środowiska ówczesnej inteligencji polskiej (zwłaszcza warszawskiej) to jednak stali się autentycznymi współtwórcami wielkoprzemysłowego miasta.
W tej wyjątkowej grupie miejscowego społeczeństwa główną rolę odgrywali królowie i książęta bawełny - Karol Scheibler i Izrael Poznański. Obok nich elitę burżuazji łódzkiej tworzyły rodziny Heinzlów (posiadająca tytuł baronów von Hohenfels oraz zamek w księstwie Sachsen-Coburg-Gotha), Biedermannów, Kunitzerów, Silbersteinów i Kindermannów, jak również pomniejsze familie Meyerów, Prussaków i Rosenblattów.
W drugiej połowie ubiegłego stulecia, jak i na przełomie XIX i XX w. zaistniał specyficznie pojęty snobizm łódzkich notabli. Wyrażał się on przede wszystkim w łożeniu odpowiednich środków materialnych na potrzeby miasta. Na wielu płaszczyznach życia społecznego i ekonomicznego tworzyli oni swą własną, niepowtarzalną i wyjątkową Łódź. Tworzyli tę przestrzeń bez względu na przynależność narodową, wyznaniową, czy kulturową. Być może dlatego właśnie nazwano ich "Lodzermenschami" - mieszkańcami i twórcami "ziemi obiecanej" nad Łódką.
|